Czy musisz mieć pracę marzeń?

Czy praca marzeń istnieje czy tylko prowadzi do rozczarowania? Business coaching i mentoring a zdrowa relacja z pracą
Czy musisz mieć pracę marzeń?

Jestem teraz w takim w miarę stabilnym momencie życia zawodowego, tj. mam strategię i plan, wiem co chcę robić i jak chcę zarabiać pieniądze. Powoli widać efekty mojej pracy nad sobą: mindsetem, marką osobistą, podejściem, strategią i działalnością w ogóle. Rezultaty - wspaniałe słowo - widać rezultaty inwestycji, trudu, prób i piwotów (moich i mojego męża).

Zaczynałam tę drogę od prowadzenia sesji za darmo albo za 10 zł, miałam prawie puściutki kalendarz spotkań i z wielkim trudem przychodziło mi złapanie jakiegokolwiek klienta. Pamiętam moment, gdy wreszcie ktoś mi za sesję coachingową zapłacił “prawdziwe” pieniądze - 150 zł. Prawie się posikałam ze szczęścia (a potem od razu pomyślałam: super, jutro wydam to na swoją terapię i po pieniądzach :D). 

Dzisiaj jestem w momencie, gdy klientów mam więcej niż czasu i trzeba na współpracę ze mną poczekać, a coachingowa sesja online kosztuje dwa razy tyle. Są i takie dużo droższe.

Kocham tę pracę…

Pracuję, wykorzystując moje mocne strony. Pracuję, prowadząc coachingi online oraz coachingi zespołowe i grupowe. Pomagam ludziom odnaleźć blokady, które ich wstrzymują przed robieniem rzeczy, na których im zależy. Towarzyszę im w odkrywaniu swoich prawdziwych potrzeb, a nie tych przeszczepionych z instagrama. 

Widzę ich w małych i wielkich zmianach: od wynegocjowania podwyżki, przez rezygnację z bycia liderką (concious unbossing), kreowanie portfolio, zakładanie czegoś swojego. 

Obserwuję, jak zadawanie odpowiednich pytań może powodować diametralną zmianę czyjegoś podejścia. Uwielbiam, gdy wyświetla się komuś na twarzy error404, a ja już wiem, że zaraz wszystko się zmieni.

Nic nigdy w życiu nie powodowało u mnie takiego flow. Nigdy tak szybko nie mijały mi godziny. Nigdy nigdzie nie czułam się bardziej “na miejscu” niż na sesjach coachingowych lub mentoringowych. Kocham tę robotę i myślę, że jestem do niej stworzona. Mogłabym to robić nawet za darmo (ale nie chcę).

… i czasami nie chcę w niej pracować!

I wiesz co? Mimo tych wszystkich aspektów “pracy marzeń” wciąż zdarza mi się nie chcieć pracować. Nie chce mi się myśleć, łączyć kropek, przygotowywać do spotkań. Czasami wolałabym iść na spacer niż na sesję. Czasami wolałabym nie słuchać o tych wszystkich zmianach i żeby wszyscy dali mi spokój. Czasami chciałabym, żeby ktoś mi płacił nie za to, co zrobię, ale za to, że jestem :D 

Kiedy po okresie hajpu przyszło do mnie znużenie - bardzo się zmartwiłam. Jak to?! Czy ja w takim razie wybrałam zawód źle? 

Może to jasne, a może nie: dziś bierzemy pod lupkę kolejny mit, opisany w książce Życie to coś więcej niż praca Simone Stolzoffa: mit wymarzonej pracy.

Raz jest flow, raz jest low

Na sesjach coachingowych klientki i klienci mówią o pracy na przykład tak:

“Chcę, by moja praca:

  • mnie rozwijała, 
  • przynosiła mi satysfakcję.
  • miała sens i pozytywny wpływ na świat,
  • zapewniała mi komfortowe życie,
  • zapewniała mi przyjacielskie relacje na lata,
  • wykorzystywała moje mocne strony,
  • była ciekawa i ekscytująca,
  • pozwoliła mi zarabiać dobrą kasę.”

I to jest taka w miarę stała lista odkąd niektórzy z nas odeszli od koncepcji pracy tylko dla pieniędzy i zaczęliśmy mocniej wartościować to, co praca daje nam poza pieniędzmi: na przykład poczucie sensu i spełnienie, które bywają nawet ważniejsze niż pieniądze. 

Według Stolzoffa problem zaczyna się wtedy, kiedy tak wiele różnych potrzeb próbujemy lokować w tylko jednym źródle: pracy zawodowej. Kiedy nie tylko ma nam ona zapewniać pieniądze na życie i poczucie, że robimy spoko rzeczy, ale także siatkę przyjaciół i poczucie własnej wartości. 

W takim układzie praca, pardon, Praca, może stać się ostatecznym celem życia, świętym graalem, którego nikt nie widział, ale wszyscy zobaczyć chcieli. Trzeba zatem niestrudzenie poszukiwać pracy idealnej, do której się po prostu nie będzie o co przyczepić.

Ale i tak się w końcu przyczepisz.

Ten szkodliwy cytat, który krąży po necie

“Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia” - hahahahahaha. Serio? Nie cierpię tego tekstu. Wkurza mnie, bo wciska ludziom kit, że “praca marzeń” eliminuje poczucie trudu i znużenia. Dla mnie to brzmi jak gotowy przepis na rozczarowanie. Do kogo można wysłać pismo z reklamacją?

Znużenie jest nieodłącznym elementem pracy - KAŻDEJ PRACY

Przekonanie, że zawsze powinniśmy kochać swoją pracę tworzy wygórowane oczekiwania wobec tego, co praca może nam zapewnić.

Chcemy po prostu, żeby zapewniała wszystko:

  • Dzień dobry, jakie ma Pani oczekiwania od tego stanowiska?
  • Wszystkie.

Oczekiwanie, że praca będzie wspaniała ma ciemną stronę. A świat, coachowie, mentorzy i mądre książki krzyczą: twoja wymarzona praca gdzieś tam jest, po prostu nigdy nie przestawaj jej szukać! Przebieraj, bądź niezadowolona, szukaj pieniędzy i rozwoju, zawsze w duecie, nigdy osobno.

I kiedy rozmawiam z liderkami podczas mentoringu to często pojawia się ten motyw. Zdarza się, że okazuje się wtedy, że rozwój wcale nie jest tym, na czym zależy im najbardziej. Ale żeby sobie to uświadomić, trzeba wykonać pracę, którą trudno jest wykonać samej.

Tylko że nie wszyscy mogą szukać w tych samych miejscach. Nie wszyscy zaczynają w tym samym punkcie. Nie wszyscy mają takie same możliwości, a świat jest niesprawiedliwy i szasta zasobami na prawo i lewo, ale na oślep.

Plan szukania pracy marzeń, która zaspokoi całą listę potrzeb (jw.) zamiast jednej konkretnej może być planem duchowego i fizycznego wyczerpania. Nagroda nie jest dostępna dla wszystkich, a właściwie nie wygrywa prawie nikt, ale większość czuje się zobowiązana do udziału w tej grze. 

Weźmy przykład i niech to będzie mój przykład

Mogłam sobie pozwolić na to, żeby nie pracować przez rok, zadbać o swoje zdrowie fizyczne i duchowe, odbudować się po strasznych przeżyciach i zastanowić się, co chcę w życiu robić. I mogłam to zrobić tylko dlatego, że utrzymywał mnie mój mąż, a wcześniej udało nam się spłacić kredyt. 

Gdyby nie to, że nie mieliśmy kredytu, to by się nigdy nie udało. Gdyby nie to, że mój mąż zarabiał na tyle dobrze, by wziąć kasę na siebie - to by nie było możliwe. 

Jednocześnie nie mogłam nie pracować dłużej niż rok. Nasza rodzina potrzebuje dwóch dochodów. Nie mam żadnego majątku rodzinnego, którym mogłabym sobie teraz dysponować. Rodzice nie zapłacili mi za studia za granicą ani nie wysłali do super liceum. Nie chodziłam jako dziecko do teatru, nie uczyłam się francuskiego. Nie wiedziałam, że świat składa się z wielu możliwości. Widziałam ich tylko kilka, bo tylko te były dostępne.

Mogę więc wykonywać “pracę marzeń”, bo mogłam przez rok nie wykonywać w ogóle żadnej pracy i spokojnie żyć i jedyna moja w tym zasługa polega na tym, że się zakochałam w takim gościu, a on we mnie.

"Jeśli mówi się ludziom, by podążali za swoimi pasjami, ale nie zapewnia się im równych szans, by mogli to zrobić, to zachęcanie ich do realizacji swoich marzeń przyczynia się do wzmocnienia nierówności” (Erin Cech).

A jeśli już masz tę swoją pracę marzeń

Uważaj na ciemne strony, o których pisze Stolzoff:

  • robienie tego, co się kocha może doprowadzić do tego, że będziesz pracować cholernie ciężko przez cały czas bez żadnego rozdziału życia prywatnego od zawodowego i żadnych granic, a także brać wszystko bardzo osobiście (Adam J. Kurtz)
  • świadomość powołania (“to jest moja misja”) może skomplikować relacje w pracy.

Praca marzeń czy po prostu praca?

“Mam zaplanowaną rozmowę w XXX na doradczynię klienta indywidualnego. Nie jest to moja praca marzeń, jestem świadoma wad tego stanowiska, ale nie mogę już sobie pozwolić na wybrzydzanie i muszę znaleźć jakąś pracę” - to cytat znaleziony na jednym z forum.

Którą potrzebę z listy poniżej ma do zaspokojenia ta dziewczyna?

  • mnie rozwijała, 
  • przynosiła mi satysfakcję.
  • miała sens i pozytywny wpływ na świat,
  • zapewniała mi komfortowe życie,
  • zapewniała mi przyjacielskie relacje na lata,
  • wykorzystywała moje mocne strony,
  • była ciekawa i ekscytująca,
  • pozwoliła mi zarabiać dobrą kasę.

Iść do pracy, zrobić, co trzeba, wyjść, zarobić pieniądze, robić inne rzeczy. 
Czasem wystarczy. Czasem tylko to jest możliwe.

***

Ja i Ty mamy jakieś przywileje i zasoby po jednej stronie, a ograniczenia i przeszkody po drugiej.

Jesteś w lepszym miejscu niż wielu innych i jednocześnie w gorszym

Możesz to wykorzystać!

Jesteś dokładnie w takiej samej sytuacji jak ja, tylko w innej.

Przyjrzyj się jej. Sprawdź, jak jest u Ciebie :) 

Możemy to też zrobić razem.

PS: Jeśli dobrze Ci robi czytanie o moich przykładach i chcesz dołączyć do grona osób, do których czasami piszę jeszcze bardziej osobiście, zapisz się do żyćkowego newslettera :)

Martyna Orlik Coach Trenerka

Martyna Orlik

Zbudowałam międzynarodowe zespoły i wyprodukowałam setki animacji, ale największą frajdę dawało mi wspieranie ludzi. Dziś robię to na pełen etat jako coachka i trenerka - pomagam innym zaktualizować system i znaleźć własny kierunek.

Reszta wpisów

Zobacz wszystkie